Mięso i szczerość w blogowaniu

Jaką rolę odgrywa dawnie "mięsa" w treści i bycie szczerym w pisaniu bloga?
Jaką rolę odgrywa dawnie “mięsa” w treści i bycie szczerym w pisaniu bloga?

Każdy bloger chce by jego artykuły docierały do jak największego grona odbiorców. W tym celu stosują różne zabiegi – chwytliwe nagłówki, optymalizacja tekstów pod SEO, działania w mediach społecznościowych. Mnóstwo zabiegów, dzięki którym wpis dotrze do jak największej grupy osób.

Jednocześnie niektórzy zapomnieli o tym co jest najważniejsze – że liczą się nie tylko zasięgi, lecz to co przekazujesz we wpisie. Bo co z tego, że na twój blog wejdzie 10.000 osób, skoro 9.500 wyjdzie z niego niezadowolonych?

Jak temu zaradzić?

Szczerość i “mięso”

Mówiąc “mięso” nie mam na myśli obrzucania nikogo mięsem 😉 Chodzi po prostu o dawanie wartości w treści. Czyli, żeby twój wpis nie był laniem wody. Przykładowo gdy tytułujesz wpis “jak wyrobić dowolny nawyk w 21 dni”, to dajesz konkretne wskazówki. Rady, a nie poświęcasz 90% artykułu na mówienie o tym, że nawyki są ważne, o tym co jaki trener rozwoju osobistego powiedział na ich temat.

Oczywiście niektóre wpisy mogą być luźniejsze, mniej konkretne. Taki jest na przykład ten, który czytasz obecnie – zawiera on przemyślenia, jedną ogólną radę, którą chcę Ci jak najlepiej przedstawić.

Jednak mimo to nie leję w nim wody. Daję Ci konkretne informacje i porady.

Pamiętaj, że mięso jest w parze z dodatkami

Wyobraź sobie, że twój wpis to dobry obiad. Z reguły w takim obiedzie masz właśnie mięso, surówkę i jakiś dodatek, np. ziemniaki.

Nie chodzi o to, żebyś Ty we wpisach dawał samo mięso. To tak jakbyś do obiadu dał samego kotleta, bez niczego. Większości osób to nie posmakuje.

Po prostu chodzi o to, żeby danie, którym jest twój wpis było proporcjonalne. Żebyś nie zawalił swojego talerza (wpisu) ziemniakami i do tego dał kawałeczek mięska (do tego wyglądający jak przeżuty i wypluty).

Kluczowe są odpowiednie proporcje. Zarówno w jedzeniu jak i artykułach na blogu.

Szczerość w blogowaniu

Drugim kluczowym aspektem jest szczerość. Marketing oczywiście jest ważny. Jednak jeżeli odbiegniesz swoim marketingiem od rzeczywistości to czytelnicy przestaną Ci ufać.

W tytułach i nagłówkach mów prawdę, lepiej dać mniejszą a bardziej realną obietnicę w tytule, niż przesadzoną. I tutaj znowu porównaj sobie dwie restauracje, lub knajpy. Jedna ma hasło:

  1. Twoje podniebienie dostanie orgazmu
  2. Zjedz dobrze, do syta

Gdy idziesz do udajesz się w pierwsze miejsce masz bardzo wygórowane wymagania. Oczekujesz czegoś niezwykłego, czegoś co zwali Cię z nóg. Poprzeczkę postawiłeś wysoko. Przez pryzmat tej poprzeczki oceniasz dania. Nawet jeżeli one obiektywnie smakują dobrze, to mogą zawieść twoje oczekiwania, bo spodziewałeś się czegoś więcej.

Natomiast druga restauracja daje Ci zupełnie inny sygnał. Masz tutaj po prostu się najeść i do tego to po prostu będzie dobre. Jeżeli obie te restauracje zaserwują jedzenie na podobnym poziomie to w drugiej restauracji będzie Ci ono smakowało o wiele lepiej. Wszystko przez inny sygnał marketingowy.

Dlatego uważaj na to co mówisz. Wzniosłe hasła marketingowe faktycznie mogą przyciągnąć uwagę, jednak równie łatwo mogą pogrzebać twój biznes. Za nimi idą większe oczekiwania, które Ty musisz zaspokoić.

5 Comments
  1. Hah 😉
    Tak jak dla “mięsożerców” – gdy nikt nie patrzy to możliwe, że skuszą się na kawałęk mięsa 🙂 A jeżeli nie zechcą, to najwyżej odłożą mięso na bok i zjedzą same warzywa 😀

  2. W pełni się zgadzam – to już nie te czasy gdzie można było pisać obojętnie co a wyszukiwarki to i tak “łykały”.

  3. Świetne porównanie – przepis na dobry wpis na wyciągnięcie ręki.Ostatecznie chodzi o to, żeby cały wpis był strawny i kuszący dla czytelnika.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge