#5 Drugi miesiąc wyzwania – podsumowanie

Czas płynie – czy tego chcemy czy nie. W ten oto sposób drugi miesiąc wyzwania minął. Już ponad 60 dni pracuję z książką „Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie” autorstwa T. Harva Ekhera.

Wszystkiego nie przewidzisz

Gdy startujemy to mamy jakąś wizję przyszłości. Wyobrażenie o tym jak będzie ona wyglądać. Jednocześnie to pewnego rodzaju wróżenie z fusów. Po drodze czasem okazuje się, że lepiej zastosować coś innego niż planowaliśmy.

Wtedy mamy dwie opcje:

  • Trzymać się swoich planów
  • Wykorzystać to co okazuje się lepsze

I obie decyzje posiadają zarówno pozytywne jaki negatywne skutki:

W przypadku wybrania pierwszej opcji (trzymasz się planów) wyrabiasz w sobie nawyk konsekwencji i wytrwałości. Jak powiedziałeś, że zrobisz „a” to robisz to, nawet jeżeli jest ciężko. To plus. Jednak z drugiej strony przez to zamykasz siebie na okazje i ciężko Ci realizować cele szybciej. A czasem realizacja celów zamienia się w męczarnie (bo sposób, który sobie ustaliłeś gdy startowałeś okazał się totalną pomyłką)

Natomiast w drugim przypadku korzystasz z pojawiających się okazji i realizujesz dzięki temu cele szybciej. Jednak to też może mieć negatywne strony jeżeli przesadzisz – staniesz się łowcą okazji i zaczniesz skakać z kwiatka na kwiatek.

Piszę o tym bo na początku tego miesiąca planowałem, że do każdego zadania będę ustalał osobny cel. Jednak takie podejście stawało się mocno niewygodne. Po kilku dniach zacząłem się męczyć.

Jednocześnie pamiętałem, że w tym miesiącu najważniejsze jest wyrobienie sobie postawy w której nastawię się na cel. Zastanawiałem się więc co zrobić. I trochę przerobiłem to podejście  – zamiast ustalać oddzielny cel każdego zadania, to wyznaczyłem każdemu zadaniu w pewnych przedziałach czasowych ten sam cel.

A mam tutaj na myśli, że w danym przedziale czasowym (np. 18-20) wszystkie działania prowadzą Ciebie do jednego celu. Czasem dodatkowo gdy ustalałem zadanie to w myślach określałem jego cel. Jednak najważniejszy był główny cel, do którego to zadanie miało mnie zbliżyć.

Jak wyglądał miesiąc?

Przyznam się do porażki, bo jeżeli chodzi o postanowienia to położyłem dwa z trzech:

  1. Codzienne przypominanie celów
  2. Codzienne mówienie deklaracji z książki

W połowie miesiąca wpadłem na świetny sposób wprowadzenia deklaracji z książki do porannego rytuału. Po prostu napisałem ją na kartce i włożyłem do swojego dziennika sukcesu, który piszę rano. Dzięki temu każdego dnia rano mówię deklarację.

Natomiast jeżeli chodzi o pierwszy punkt to ciągle nad nim pracuję. Wierzę, że w końcu uda mi się go wprowadzić do codziennych rytuałów.

Natomiast jeżeli chodzi o nastawienie – grać, żeby wygrać to ciężko mi opisać zmiany. Być może już wcześniej często grałem by wygrać, a może nie wprowadziłem tej zasady w życie? Nie wiem, jednak w nadchodzącym miesiącu zwrócę jeszcze na wprowadzanie tej zasady w praktyce uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge